MARYJA!

Zło dobrem zwyciężali
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Zło dobrem zwyciężali

Których świętych papież Jan Paweł II najbardziej czcił? To trudne pytanie, ale kiedyś tak na nie odpowiedział kard. Stanisław Dziwisz: "Byli święci bliscy jego sercu, jak Ojciec Maksymilian Kolbe, męczennik miłości".

Osobisty sekretarz Jana Pawła II, abp Mokrzycki wspomina, że na korytarzu papieskich apartamentów był stolik, na którym znajdowały się różne relikwiarze. "Były tam relikwie św. Stanisława, był włos św. Maksymiliana Kolbego. Były relikwie św. Brata Alberta. Jeśli dobrze pamiętam, to także Siostry Faustyny. Całował je za każdym razem, kiedy obok nich przechodził. A kiedy nie mógł już chodzić i woziliśmy go na wózku, zawsze zatrzymywaliśmy się przy tym stoliku z relikwiami, żeby Ojciec Święty mógł oddać im cześć. Żeby mógł je ucałować. Otaczał je bardzo osobistym kultem". Zaś kard. Stanisław Dziwisz wspomina: "Często widziałem go przed figurą Matki Bożej Fatimskiej, albo w miejscu, gdzie stoi popiersie Maksymiliana Kolbego, zawierające relikwie tegoż świętego".

Święci są wokół nas, a obcowanie z nimi, to jakby skrawek niebian już tu na ziemi. Oni uczą nas jak żyć, przypominają o naszej niebieskiej ojczyźnie.

Jan Paweł II wiele miejsca w swoim nauczaniu poświęcił św. Maksymilianowie. W 1971 r., jeszcze jako kardynał Wojtyła, przyszły papież napisze: "Niedawno byłem przyjęty na audiencji przez Ojca Świętego Pawła VI. Po dłuższej rozmowie zapytał mnie Ojciec Święty tak: Co bym mógł dla Kościoła i Narodu w Polsce uczynić? Odpowiedziałem: Ojcze Święty, my Polacy przede wszystkim czekamy na beatyfikację lub kanonizację któregoś z naszych rodaków - kandydatów na ołtarze. Którzy to są? Powiadam Papieżowi: Jest tych kandydatów na ołtarze albo do beatyfikacji, albo też już błogosławionych - do kanonizacji - z narodu polskiego 50. Najbardziej chyba oczekuje Naród Polski na beatyfikację Ojca Maksymiliana Kolbego. Papież wysłuchał moich słów, kazał je zanotować, łącznie z imionami - zresztą dobrze sobie znanymi - i powiedział: Wiem, że Wam to jest bardzo potrzebne, że bardzo trzeba, ażeby jakiś Polak w krótkim czasie został wyniesiony na ołtarze".

20 października 1971 r., kilka dni po beatyfikacji Ojca Kolbego, kard. Wojtyła powiedział w Radiu Watykańskim: "Beatyfikacja Ojca Maksymiliana Kolbego zwróciła na nowo oczy Kościoła i świata na Oświęcim. W świadomości wszystkich ludzi naszej epoki stał się on naprzód symbolem męki zadanej ludziom przez ludzi z nienawiści, a z kolei staje się symbolem miłości, która jest potężniejsza niż nienawiść. A nawet męka zadana ludziom staje się dzięki niej jakąś siłą twórczą, która pomaga pełniej odkryć człowieczeństwo. Takie właśnie znaczenie nadał pojęciu: «Oświęcim» bł. Maksymilian Maria Kolbe".

W 1973 r. kard. Karol Wojtyła prosił: "Ojcze Maksymilianie, patronie naszych trudnych czasów, patronie Ojczyzny naszej, daj światło wszystkim, i tym, którzy wierzą, i tym, którzy nie wierzą! Daj siłę ducha całemu narodowi naszemu, całemu katolickiemu społeczeństwu, Kościołowi, rodzinom, dzieciom, kapłanom, biskupom, ażebyśmy to świadectwo i dziedzictwo, któreście wy nam przekazali, wy wielcy bohaterowie Ojczyzny i wary - żebyśmy to świadectwo przyjęli, żebyśmy to dziedzictwo chronili i przenieśli w duszach naszego pokolenia ku naszej przyszłości".

Przytoczmy jeszcze słowa, które już jako papież podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w 1979 r. powiedział: "W tym miejscu straszliwej kaźni, która przyniosła śmierć czterem milionom ludzi z różnych narodów, Ojciec Maksymilian Kolbe odniósł duchowe zwycięstwo, podobne do zwycięstwa samego Chrystusa, oddając się dobrowolnie na śmierć w bunkrze głodu - za brata. (...) Czy tylko on jeden - Maksymilian Kolbe - odniósł zwycięstwo, które odczuli natychmiast współwięźniowie i do dzisiaj odczuwa je Kościół i świat? (...) Pragniemy ogarnąć uczuciem najgłębszej czci każde z tych zwycięstw, każdy przejaw człowieczeństwa, które było zaprzeczeniem systemu systematycznego zaprzeczania człowieczeństwa. Na miejscu tak straszliwego podeptania człowieczeństwa, godności ludzkiej - zwycięstwo człowieka!"

Z racji kanonizacji w 1982 r. papież Jan Paweł II powiedział: "Tak, więc u podnóża tej świętości leży wielka, głęboko zbolała sprawa ludzka. Ta trudna, tragiczna epoka, naznaczona straszliwym podeptaniem ludzkiej godności, zrodziła w Oświęcimiu swój zbawczy znak. Miłość okazała się potężniejsza od śmierci, potężniejsza od antyludzkiego systemu. Miłość człowieka odniosła swoje zwycięstwo  tam, gdzie zdawała się tryumfować nienawiść i pogarda dla człowieka".

W czasie swojej drugiej podróży do Polski w 1983 r., papież powiedział rodakom: "Co to znaczy, że miłość jest potężniejsza niż śmierć? To znaczy także: «Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj», wedle słów św. Pawła. Te słowa tłumaczą prawdę o czynie oświęcimskim Ojca Maksymiliana na różne wymiary: na wymiar życia codziennego, ale także na wymiar epoki, na wymiar trudnego momentu historycznego, na wymiar XX w., a może i czasów, które idą. (...) Pragniemy wzbogacić chrześcijańskie dziedzictwo polskości o przejmującą wymowę jego czynu oświęcimskiego: «Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj». Ewangeliczny program. Trudny program - ale możliwy. Program nieodzowny".

Oprac. Teresa M. Michałek

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA