MARYJA!

Królowa w koronach z Niepokalanowa
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Królowa w koronach z Niepokalanowa

Nawiedzając Jasną Górę, można podziwiać Cudowny Obraz, na którym postać Matki Bożej jest przyozdobiona w piękną suknię i koronę. Mało kto wie, że milenijne korony dla Matki Bożej Częstochowskiej wykonali bracia mechanicy z Niepokalanowa: br. Marian Jastrzębski i br. Paweł Oszkiel.

Na wizerunku Jasnogórskiej Pani widoczne są piękna suknia i korony. Korony zaczęto nakładać na obraz jako atrybut władzy królewskiej już w XV w. Koron jest wiele. Trzy z nich to dary papieskie.

Pierwsze podarował papież Klemens XI w 1717 r. Korony te zostały skradzione w nocy z 22 na 23 października 1909 r. Sprawców nigdy nie odnaleziono, a wraz z upływem czasu utarło się przekonanie, że czynu tego dokonały władze carskie, aby zastraszyć polski naród i przeszkodzić w budowaniu się postaw patriotycznych w ówczesnemu zaborze rosyjskim. Na polityczny kontekst tego czynu wskazywał też zamiar cara Mikołaja II, który zaczął przygotowania do podarowania koron przez siebie wykonanych dla Cudownego Obrazu.

Aby do tego nie dopuścić, ojcowie paulini zwrócili się o pomoc do ówczesnego prałata rzymskiego ks. Adama Stefana Sapiehy, aby ten interweniował u papieża. Odpowiadając na prośbę narodu polskiego, 21 kwietnia 1910 r. papież św. Pius X przekazał dwie złote korony dla Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej.

Papież do delegacji polskiej powiedział: "Zaledwie dowiedziałem się, że Polska płacze, postanowiłem ofiarować od siebie korony Matce Najświętszej na miejsce tych, które przesłał jeden z moich poprzedników. Boleję tylko, że moje ubóstwo nie pozwoliło mi złożyć daru tak wspaniałego, jaki zaofiarować pragnęło moje serce. Gdyby to było w mojej mocy, to bym cud uczynił, aby dar mój odpowiadał i gorącemu mojemu nabożeństwu ku Bogarodzicy i mojej miłości dla narodu polskiego".

24 kwietnia 1910 r. delegacja przywiozła korony na Jasną Górę, zaś o. Euzebiusz Rejman - generał paulinów, przeniósł dar papieski z dworca kolejowego na Jasną Górę. Korony św. Piusa X do dziś zdobią Cudowny Obraz Jasnogórski.

Na uwagę zasługują tzw. korony milenijne, dar narodu polskiego za 1000 lat Jej opieki i królowania nad Koroną Polską. Milenijne Korony dla Matki Bożej Częstochowskiej wykonali bracia mechanicy z Niepokalanowa: br. Marian Jastrzębski i br. Paweł Oszkiel. Poświęcenia ich dokonał kard. Stefan Wyszyński, legat papieski, 3 maja 1966 r., w czasie centralnych uroczystości milenijnych Chrztu Polski na Jasnej Górze. On również nałożył korony na Cudowny Obraz, wyniesiony na tę okazję z Kaplicy na Jasnogórski Szczyt. Od 2006 r. te dwie złote korony zobaczyć można w Muzeum 600-lecia.

Przytoczmy jeszcze słowa, które wygłosił dominikanin o. Dominik Frydrychowicz podczas kazania, 14 września 1717 r., w oktawie wspaniałych uroczystości koronacyjnych Cudownego Obrazu Matki Bożej. "Pójdźmy i my dnia dzisiejszego z Najjaśniejszą Koronatką naszą, Najświętszą Maryją... Pójdźmy i my przed Tron Chrystusa naszego... ze skłonioną głową, złamanym kolanem, bijącym o ziemię czołem, skruszonym i upokorzonym sercem mówmy: Błogosław Nieśmiertelny Królu Chwały i Matce Twojej, żeby Jej honor na tym miejscu nie ustawał, aż do skończenia świata. Błogosław nas, wiernych stróżów i klientów, których sobie sama do boku przybrać raczyła, aż do skończenia świata. Błogosław wszystek lud za honor Twój i Matki Twojej zgromadzony, aż do skończenia świata".

Prymas Stefan Kard. Wyszyński dokonał zmiany koron - z papieskich tzw. piusowych, na tzw. milenijne. Przeor Jasnej Góry o. Teofil Krauze powiedział wtedy wzruszające słowa: "Dlatego pokornie proszę, byś dłonią Ojca Świętego poświęcił, Legacie Pawła VI - a prymasowską nałożył korony naszej Zwycięskiej Pani i Jej Synaczkowi". Uroczystą Sumę pontyfikalną celebrował abp Karol Wojtyła. Podczas uroczystości milenijnych został odczytany Milenijny Akt Oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w Ojczyźnie i na świecie.

Korony te pragnął założyć sam papież Paweł VI, jednak ówczesne władze dwukrotnie odmówiły papieżowi wjazdu do naszej Ojczyzny.

Kim byli bracia, którzy wykonali korony dla Matki Bożej?

Br. Paweł Maria Józef Oszkiel, w zakonie franciszkańskim przeżył 58 lat. O swoim powołaniu napisał: "Stanęła mi przed oczyma marność tego świata i zobaczyłem jak ludzie gonią za szczęściem, ale tu go nie znajdują. Zastanawiam się często nad sobą i stwierdzam, że wzrasta we mnie miłość do Boga i do Marki Najświętszej. Przez lekturę religijną zbliżam się do Boga i coraz mocniej kocham Matkę Najświętszą. Po dłuższej refleksji zdecydowałem się oddać bez zastrzeżeń Matce Najświętszej. Pragnę zawsze należeć do Boga jako biedny syn św. Franciszka i modlić się za pośrednictwem Matki Najświętszej, aby dusze zbłąkane znalazły źródło wiecznego szczęścia w Bogu".

Br. Marian Paweł Jastrzębski był zakonnikiem 48 lat. Ciekawe jest, że zmarł w Częstochowie, w czerwcu 1996 r. Należał do grona tych zakonników, którzy spotkali św. Maksymiliana, gdyż do Niepokalanowa przybył 5 sierpnia 1939 r. 6 września, podobnie jak większość mieszkańców Niepokalanowa, na wyraźne polecenie przełożonego o. Maksymiliana opuścił klasztor. "Opuściłem to miejsce z bólem serca - wspominał po latach. - Czułem wyraźnie, co przez to tracę i nie wiedząc, co z sobą począć i gdzie się udać. Po wielu przeżyciach już po wojnie wróciłem do domu, do Niepokalanowa. Opuszczając Niepokalanów zrobiłem postanowienie, by codziennie odmówić trzy Ojcze nasz... i trzy Zdrowaś Maryjo... o zachowanie łaski powołania. Przez osiem lat tułaczki byłem wierny temu postanowieniu". Pochodził ze Śląska, dlatego też siłą został wcielony do Wehrmachtu i wysłany na front wschodni. "Będąc stale w walkach, doznawałem opieki Niepokalanej, wychodząc zawsze cało, albo tylko z lekkimi ranami" - wspominał. W końcu po wielu perypetiach trafił do Wielkiej Brytanii i tam walczył o wolność. Jeden ze znajomych wspominał, że często mówił: "Kiedyż wreszcie nadejdzie ta chwila, gdy będę mógł zmienić mundur na habit, a bagnet na koronkę". Stało się to możliwe dopiero w 1947 r.

Obaj bracia zdobyli odpowiednie wykształcenie i przez wiele lat pracowali w dziale mechanicznym niepokalanowskiego klasztoru.

Teresa M. Michałek / red.

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA