MARYJA!

Różaniec Ojca Maksymiliana
DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Różaniec Ojca Maksymiliana

Różaniec należał do ulubionych modlitw św. Maksymiliana. Towarzyszyła mu zarówno w chwilach radosnych jak i w trudnościach.

Sam święty wspomina: "Trudności piętrzyły się nie do przezwyciężenia. Dużom wtedy odmówił Różańców". Br. Arnold Wędrowski, sekretarz św. Maksymiliana wspomina, że ten "dyktował teksty chodząc po celi. Robił częste przerwy, zastanawiał się, a raczej wznosił myśl ku Niepokalanej, bo w tych chwilach przystawał i jakby się wpatrywał w dal. Bardzo często przyciskał prawą ręką różaniec do serca. Od czasu do czasu były robione przerwy na trzy Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu w postawie klęczącej z czołem przy podłodze, gdyż jak często mawiał: Napiszemy o tyle, o ile sama Niepokalana zechce, więc musimy Ją o to prosić".

Bruno Borgowiec daje jedno z najpiękniejszych świadectw o potędze modlitwy różańcowej w samym środku "piekła XX wieku": w bunkrze śmierci obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. "Z celi, w której znajdowali się biedacy - zeznał naoczny świadek - słyszano codziennie głośne odprawianie modlitw, Różańca świętego i śpiewy, do których się też więźniowie z sąsiednich cel przyłączali. Prowadził o. Maksymilian Kolbe, a następnie chórem odpowiadali więźniowie".

W Pismach Ojca Maksymiliana jest wiele cytatów o tej modlitwie. Przytoczymy kilka z nich:

"Prosta a wzniosła zarazem modlitwa - to Różaniec święty. Przez tę modlitwę łatwo możemy otrzymać wielkie łaski i błogosławieństwo Boże. W serca zbolałe spływa balsam ukojenia, w duszach zrozpaczonych świta znowu promyk nadziei. Modlitwa więc, a szczególnie różaniec, oto zlecenia Niepokalanej dla nas wszystkich. Niechże on stanie się mieczem każdego Rycerza i Rycerki Niepokalanej, jak Jej medalik jest zabijającą zło kulką".

"Przez tę modlitwę łatwo możemy otrzymać wielkie łaski i błogosławieństwo Boże. Dzięki Różańcowi w serca zbolałe spływa balsam ukojenia, w duszach zrozpaczonych świta znowu promyk nadziei".

"Modlitwa więc, a szczególnie Różaniec - oto zlecenia Niepokalanej dla nas wszystkich. Modlitwa różańcowa cieszy Niepokalaną".

"Do istoty Różańca należy rozmyślanie tajemnic z życia Chrystusa Pana i Najświętszej Bogarodzicy".

"Staramy się zgłębiać tajemnice Jezusowe od zstąpienia na świat aż do ukoronowania na Królową nieba Tej, co Matką Mu była. Z tego względu potrzebujemy przewodnictwa Tej, która jest obecna w tajemnicach Różańca - Niepokalanej. Zastanawiając się nad ich treścią - modlimy się do Boga tak, jak nas uczy Najświętsza Panna Maryja”.

"Jeżeli pragniemy wznieść się aż do Jej poznania i pokochania Jezusa, musimy, szepcząc Zdrowaś Maryjo i powtarzając wciąż Zdrowaś Maryjo, tajemnice te w zjednoczeniu z Nią rozpamiętywać".

"Rycerze i Rycerki Niepokalanej i wy wszyscy, co te słowa czytacie, starajcie się w tym miesiącu różańcowym, październiku, o ile możności, uczęszczać na wspólny Różaniec czy to w kościołach, czy przy drogach, czy przy obrazach lub figurach Matki Bożej. Kto zaś nie może domu opuścić, niechaj u siebie co dzień cząstkę Różańca odmówi".

"Kto pragnie przyspieszenia Królestwa Niepokalanej na ziemi, niechaj nie ustaje w ciągu roku, ale rozwija coraz to intensywniejszą i obszerniejszą działalność wśród krewnych, znajomych i otoczenia, niech wyzyska wszystkie swoje wpływy, by Niepokalanej "Rycerz" i Jej medalik dotarły do nich. Pokorna modlitwa do Niepokalanej, różaniec św., gorące akty strzeliste wskażą mu, kiedy i jak działać, bo Ona wtedy pokieruje, wtedy trudności złamie. Któż by się chciał od tak miłego trudu wymawiać?".

"Różaniec więc jest modlitwą łatwą, bo nietrudno powtarzać wyżej podane modlitwy, ale również jest on modlitwą bardzo wzniosłą, bo przy jego odmawianiu rozważa się tajemnice wiary. Im zaś kto jest inteligentniejszy i bardziej obznajomiony w rzeczach wiary, tym głębiej owe tajemnice rozważać może i tym więcej praktycznych wskazówek dla życia w nich znaleźć. A poganin czy może odmawiać różaniec? Czemu nie. Owszem, wówczas łatwiej zapozna się głębiej z prawdami wiary i wyprosi sobie łatwiej łaskę poznania prawdy w sprawach religijnych i siłę do przyjęcia tej religii, którą pozna jako prawdziwą, bez względu na trudności i opinię innych nie znających jeszcze spraw wiary. W miesiącu październiku katolicy mają zwyczaj czcić Matkę Najświętszą różańcem w kościołach lub domach prywatnych, a i Niepokalana objawiając się w Lourdes w roku 1858 objawiła się z różańcem w ręku, zachęcając swym przykładem do jego odmawiania".

"W domach katolickich można spotkać różaniec, a nawet nieraz ujrzeć, jak się na nim modlą czy to w domu, czy w kościele, czy podczas pogrzebu. Jest on podobny do koronki bonzów, którą noszą na ręku, ale paciorki są mniejsze i jest ich więcej, nawleczone zaś są albo na sznurek albo szczepione łańcuszkiem. Sprawiamy więc na pewno wielką przyjemność Matce Bożej, gdy odmawiamy różaniec i ściągamy na siebie i rodziny nasze dużo błogosławieństw od Boga".

"Milicja Niepokalanej pragnie, by Niepokalana zakrólowała w każdej duszy i królestwo swe pogłębiała coraz bardziej i bardziej. Stąd też dzieje się, że nieraz inne stowarzyszenia, które pragną jeszcze bardziej pogłębić sprawę Niepokalanej u siebie, przystępują także w całości do MI, jak Żywy Różaniec, Sodalicje Mariańskie itd."

Oprócz tych wybranych fragmentów przybliżamy dwa artykuły, w. którym święty przybliża czym jest modlitwa różańcowa.

Arcybractwo Różańca świętego

Kresy wschodnie, gdzie obecnie przebywamy, przesiąknięte są schizmą, która nie cierpi różańca. Tym bardziej więc tu trzeba Arcybractwa Różańca św., by rozwinęło misję modlitwy i rozpowszechniło jak najszerzej ten wzniosły sposób modlenia się. Może i schizmatycy, poznawszy go bliżej, inaczej o nim myśleć poczną. W tym więc referaciku kilka słów o różańcu i Arcybractwie Różańcowym podać w krótkości pragnę.

Pierwotnie zwano różaniec psałterzem Maryi, bo jak Dawidowy psałterz ze 150 psalmów się składa, tak i w różańcu znajdujemy 150 "Zdrowaś Maryjo". Do zmiany nazwy przyczynił się wedle podania następujący wypadek. Pewien świątobliwy młodzieniec miał zwyczaj ozdabiać często różami obraz Najświętszej Maryi Panny. Wstąpił on potem do klasztoru. Za klasztorną furtą nie miał sposobności nosić kwiatów dla Maryi; smucił się więc z tego bardzo. Gdy tak się trapił, ukazuje mu się Najświętsza Maryja Panna i tak rzecze: "Odmawiaj pobożnie mój psałterz, a najpiękniejszym ozdobisz mnie kwieciem". Zaczął więc zaraz odmawiać różaniec i widział jak za każdym "Zdrowaś" Najświętsza Maryja Panna wyjmowała z jego ust różę przedziwnej piękności i wiła sobie z tych róż wieniec. Przy "Ojcze nasz" zaś wplatała jaśniejącą lilię. I stąd poszła różaniec" Prócz Modlitwy Pańskiej i Pozdrowienia Anielskiego do istoty różańca należy także rozmyślanie tajemnic z życia Chrystusa Pana i Najświętszej Bogarodzicy. Jasno o tym mówi dokument erekcyjny Arcybractwa określając różaniec jako (Orandi unam quo).

"Sanctissima Virgo Maria Mater Dei centum quinquaginta salutationibus angelicis, praemissa singulis denis oratione dominica additisque piis mysteriorum Iesu Christi Salvatoris nostri, eiusdem sanctissimae Matris meditationibus honoratur", a św. Kongregacja Odpustów zaznacza, że rozważanie tajemnic jest do zyskania odpustów nieodzowne.

By to rozważanie ułatwić świątobliwy Hiszpan Marcin Navarrus dodał w wieku XVI (ur. 1491 - zm. 1586) do poszczególnych "Zdrowaś" po imieniu "Jezus" króciutką wzmianką o rozważanej tajemnicy np.: któregoś, Panno, z Ducha Św. poczęła; któregoś, Panno, do Elżbiety niosła. Ogólnie znane jest pochodzenie różańca. Opowiada o tym współczesny świadek o. Tiery z Alpola, dominikanin. Mówi on, że św. Dominik nie mogąc zwłaszcza w pewnej miejscowości nawrócić heretyków udał się z prośbą o pomoc do Najświętszej Maryi Panny, którą od dzieciństwa bardzo czcił. Królowa niebios objawiła mu wówczas różaniec i poleciła jego rozpowszechnienie. Gorąco zabrał się on do dzieła i odtąd z łatwością odzyskiwał bardzo wiele dusz zbłąkanych, tak że wkrótce liczba ich przewyższyła 100 tys. Cały świat katolicki przyjął gorliwie różaniec św., a niezliczone łaski i cuda nawróceń stwierdzały jego nadziemskie pochodzenie. Gorąco polecali go papieże. I tak Hadrian VI twierdzi, że "Różaniec zwycięża szatana", Paweł III mówi: "przez Różaniec św. Dominik powstrzymał gniew Boży nad Francją i Włochami"; Juliusz III głosi: "Różaniec jest ozdobą Kościoła Rzymskiego"; Grzegorz XIV: "Różaniec jest wytępieniem grzechu, odzyskaniem łaski, przymnożeniem chwały Bożej"; Paweł V: "Różaniec jest skarbem łask", Urban VIII: "Przez Różaniec wzrasta liczba chrześcijan najgorliwszych"; Pius IX: "Jeżeli pragniecie, aby spokój panował w waszych sercach i w rodzinach, zgromadzajcie się co wieczór dla odmawiania Różańca", a Leon XIII w swojej encyklice o różańcu mówi: "Usilnie nakłaniamy wszystkich wiernych, aby czy to publicznie w kościołach, czy w mieszkaniach prywatnych i w gronie rodziny odprawiali modlitwy różańcowe i ile możności nie ustawali w tych świętych ćwiczeniach".

Licznymi też odpustami obdarzyli papieże różaniec święty. […]. Są też obietnice wypływające z odmawiania różańca świętego, którymi Najświętsza Maryja Panna zachęca wiernych do odmawiania różańca. Obietnice te otrzymał św. Dominik i bł. Alain de la Roche. […].

Na Różaniec...

Bim, bom, bim, bom, na różaniec, na różaniec - wołają dzwony kościelne, a dźwięk ich biegnie o zmierzchu po ulicach, wciska się do domów, pałaców, suteren, poddaszy, unosi się nad polami, lasami, wsuwa do chat wieśniaczych, wnika do uszu, umysłów i serc; na różaniec, na różaniec.

Wielu z radością oczekuje tego znaku i jak tylko posłyszy pierwsze odgłosy dzwonu, przyspiesza w pracy, zbiera się i idzie do - Królowej. Ale są i tacy, którzy się wahają. Tyle mam roboty! Tak jestem zmęczony! Muszę wypocząć. Zresztą, różaniec, to nie Msza św. w niedzielę i święto, której pod grzechem wysłuchać trzeba. Mam gości. Z daleka zjechali. Muszę zajść tam lub ówdzie itd. - Tysiączne wymówki snują się po głowie.

Pójść, czy nie pójść?! Czyż Boża Matka, Królowa nie tylko nieba, ale i ziemi, nie zdoła mi pobłogosławić w pracy, bym tym łatwiej, prędzej i lepiej ją wykonał?... Czyż nie może tak okoliczności ułożyć, by były dla mej duszy, a nawet bytu ziemskiego (o ile to się nie sprzeciwia ważniejszej sprawie zbawienia) dogodniejsze?... Przecież Ona lepiej mi życzy, niż ja sam sobie, a może mi dopomóc, bo Jej niczego Stwórca odmówić nie potrafi. Czyż więc nie lepiej Jej powierzyć moje troski i kłopoty? Ona prędzej i łatwiej im zaradzi niż ja. Zmęczonym po pracy. - Ale gdzież znajdę więcej wypoczynku i pokoju jak nie u stóp Tej, która jest naszą Matką, Wspomożycielką, Ucieczką, Pocieszycielką?

Prawda, że różaniec pod grzechem nie obowiązuje - ale co by to była za miłość, która by się ograniczała do ścisłych obowiązków, których zaniedbanie staje się wykroczeniem i to aż ciężkim. Takie postępowanie wyglądałoby raczej na służbę niewolniczą, niż na miłość dziecka ku Ojcu najlepszemu w niebie i Matce najmiłościwszej. Nie! to niegodne miłośnika Maryi. On szuka raczej sposobności, by jak najczęściej do Niej przybyć, jak najdłużej (o ile tylko obowiązki stanu na to pozwalają) u stóp Jej pozostawać. Jej swoje wszystkie kłopoty i troski powierza, a sam co sił starczy przemyśla i pracuje, by Jej sprawy jak najlepiej szły; Jej królowanie w duszach wszystkich, którzy są i będą, czy to znajomi czy nieznajomi, przyjaciele czy wrogowie, krewni, współobywatele, rodacy czy obcy, katolicy czy innowiercy: oto jego dążenia, pragnienia; oto cel jego wysiłków.

I gdzie zaczerpnąć światła, by wiedzieć, co i jak działać, jak nie u Jej stóp, [i czyż można] gdzie indziej nabrać sił do tak wzniosłej pracy? Mam w domu gości. - Pójdźmy więc razem. Wszak i dla nich szczęścia pragnę, a własne sprawy - często i w innej godzinie załatwić się dają. Ale są i tacy, którzy nie idą na różaniec. Jeżeli obowiązek stanu naprawdę im nie pozwala, bo właśnie w tych a nie innych godzinach pełnić go muszą, Niepokalana przyjmie ich gorące pragnienie pójścia na wspólny różaniec, sama zstąpi do nich i serce błogosławieństwem przepełni. I ci, których miłość bliźniego zatrzymuje u łoża chorych dla niesienia im pomocy, niech się nie smucą, nie trapią. Niepokalana przyjmie ich usługi chorym oddane. Co jednak powiedzieć o tych, którzy mogą pójść na różaniec, ale czy to z lenistwa, czy z lekceważenia, czy dla grzesznej nieraz zabawy nie pójdą? Czyż Niepokalana może im błogosławić?

Bim, bom, bim, bom, na różaniec, na różaniec, wołają dzwony po raz ostatni. Już kościół wypełniony. Obraz Niepokalanej lśni w ołtarzu wśród świateł. Uderza dzwonek przy zakrystii. Nabożeństwo się zaczęło. Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Zdrowaś Maryjo... W serca zbolałe spływa balsam ukojenia, w duszach zrozpaczonych świta znowu promyk nadziei. Biedni, spracowani, uginający się pod brzemieniem trosk, kłopotów i krzyżów czują coraz jaśniej i wyraźniej, że nie są sierotami, że mają przecież Matkę, która zna ich bóle, współczuje, cieszy i wspomaga. Czują, że jeszcze trochę cierpienia, a nastąpi nagroda, nagroda wieczna, nieskończona, że nawet warto tu pocierpieć w tym króciutkim życiu, by zmazać popełnione winy i dać dowód swej miłości Bogu; rozumieją, że w cierpieniu dusza się czyści jak złoto w ogniu, odrywa od przemijających mamideł, które świat szczęściem nazywa, i unosi wyżej, nieskończenie wyższej, do źródła wszelkiego szczęścia - Boga. Widzą, że w Nim tylko może dusza spocząć, a wszystko inne - to za mało...

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata... Pod Twoją obronę... rozgrzmiało po kościele. Serdeczny śpiew wiążący serca dzieci z sercem Matki.

Nabożeństwo skończone, światła gasną, a uczestnicy z pokojem błogim w sercu, pokrzepieni na duchu, szczęśliwi powracają do domów.

Zebrała: Teresa M. Michałek

PRZECZYTAJ TAKŻE

DZIAŁALNOŚĆ
WYDAWNICZA