MARYJA!

Trzy dramaty Kazimierza Brauna poświęcone św. Maksymilianowi Kolbemu

Nazwisko dramaturga i reżysera Kazimierza Brauna znane jest nie tylko w Polsce. Zostawił on piękne ślady artystycznej i literackiej działalności przede wszystkim w świecie teatru. Znają go w Warszawie, we Wrocławiu, Lublinie i Poznaniu, a także w Rosji, Irlandii, Kanadzie, Czechach i Stanach Zjednoczonych, gdzie aktualnie jest profesorem na Uniwersytecie Stanowym Nowego Yorku w Buffalo. Wydał ponad 30 książek naukowych i powieści, a także sztuk teatralnych, wystawianych na scenach polskich i za granicą. Kilkakrotnie był nagradzany za swoją twórczość. Ostatnio (2010 r.) ukazały się trzy dramaty tego autora, poświęcone postaci św. Maksymiliana Kolbego. Są to: Maximilianus- opowieść sceniczna, Cela Ojca Maksymiliana - dramat dla jednego aktora oraz epilog dla aktorki, Mój syn, Maksymilian - rzecz o o. Maksymilianie Kolbem i jego matce Mariannie Kolbowej. Wszystkie trzy dramaty ukazały się w Wydawnictwie Bratni Zew w Krakowie.

Dramat Maximilianus opowiada środkami literatury oraz środkami teatru historię życia i śmierci św. Maksymiliana i jest przeznaczony nie tylko do czytania, ale także do wystawienia w teatrze, a nawet może być materiałem wyjściowym do scenariusza filmowego. Występuje w nim około 30 postaci z możliwością ich redukcji. Dramat przewidziany jest na spektakl trzygodzinny. Autor proponuje wystawienie go częściowo w dwu kolejnych dniach. Dziś zdarza się to bardzo rzadko, ale w starożytności dramaty odgrywano częściami w kolejnych dniach świąt. Nie tylko ten element dramatów Brauna nawiązuje do antyku. Wprowadził rolę chóru braci zakonnych, poddanych bohaterowi dramatu, czyli antyczny chorus.

Dramat składa się z prologu i 5 aktów, przy czym akt piąty to pasja, to jest "Męka świętego Maksymiliana Marii Kolbego, franciszkanina konwentualnego, według dokumentów, zeznań i świadectw". W tej części autor wyraźnie nawiązał do "Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa według św. Jana", czytanej dialogowo lub śpiewanej w liturgii Niedzieli Palmowej lub Wielkiego Piątku. Autor zaznaczył, że pasja z punktu widzenia historycznego jest oparta o rzeczywiste zdarzenia i świadectwa. Z punktu widzenia literackiego jest apokryfem. W mojej ocenie pomysł apokryfu tak skomponowanego jest godny uwagi pod względem stylistycznym, gdyż bardzo przypomina język ewangelicznej pasji, jak też pod względem teologicznym, gdyż męczeństwo za wiarę jest uczestniczeniem w męce Jezusa Chrystusa: "Kto chce pójść za mną, niech weźmie krzyż swój". "Niech pamięć o tym męczenniku miłości - powiedział Jan Paweł II o św. Maksymilianie - pomaga wierzącym iść bez wahania i bez kompromisów za Chrystusem i Jego Ewangelią" (Castel Gandolfo, 15.08.2001).

Dramat Cela Ojca Maksymiliana rozgrywa się w mieszkaniu klasztornym, na co dzień nazywanym celą. W pierwszym odbiorze przychodzi skojarzenie z pobytem w więzieniu, ale akcja toczy się w klasztorze dnia 17 lutego 1941 r., w czasie gdy o. Maksymilian odebrał telefon od brata furtiana z informacją, że przyjechało gestapo, aby go aresztować (ok. godziny 11.00), aż do chwili wyprowadzenia go z celi do auta (ok. godziny 11.55). W tak krótkim czasie autor po mistrzowsku zamknął 47 lat życia o. Maksymiliana, którego ostatnim epizodem była męka w Auschwitz, podana w pasji, jak w poprzednim dramacie. Po wykonaniu akcji przez jednego aktora matka o. Maksymiliana, Marianna Kolbowa, zapala w celi syna światełko jak na grobie. Ten dramat ma tekst dwujęzyczny: polski i angielski pod tytułem Father Maximilian's cell i jest dziełem, a nie przekładem autora.

Trzeci dramat nosi tytuł Mój syn, Maksymilian i jest biografią opartą na zachowanych listach, wymienianych między matką Marianną Kolbową a jej synem Maksymilianem. Z tej korespondencji wynika bardzo uczuciowa relacje między nimi, dlatego czytanie tych listów przez matkę po śmierci syna w jego celi niezwykle wzrusza. Tak się złożyło, że w zbiorze listów o. Maksymiliana, ułożonych chronologicznie, pierwszy z Rzymu i ostatni z Auschwitz, są skierowane do matki. W tym ostatnim, jedynym wysłanym z obozu, pisanym na miesiąc przed tragiczną śmiercią, napisał: "U mnie wszystko dobrze. Bądź, Droga Mamo, spokojna o mnie i o moje zdrowie, ponieważ kochany Bóg jest w każdym miejscu i z wielką miłością myśli o wszystkich i o wszystkim". Ten dramat też kończy się zapisem "Męki świętego Maksymiliana", nieco zmodyfikowanym w stosunku do poprzednich.

W zamiarach autora te trzy tytuły mają stanowić rodzaj cyklu, chociaż każdy z nich funkcjonuje samodzielnie. Wszystkie trzy mają kilka elementów kompozycyjnych wspólnych, jak "Słowo wstępne" ks. kard. Stanisława Dziwisza, "Wprowadzenie autora", "Pasję św. Maksymiliana...".

Osobiście, jako obracający się w czasie studiów w tematyce dramatu antycznego i szkolnego w kolegiach jezuickich, z dużym zainteresowaniem przeczytałem "Wprowadzenie autora" do tych dramatów, w których pokazał on warsztat swojej pracy zarówno pisarza, jak też reżysera. Najcenniejszym rozdziałem tego wprowadzenia jest literacka i teatralna materia dramatu, struktura akcji, postacie, czas i przestrzeń akcji, stylistyka przedstawienia i propozycje wystawienia. W sumie jest to jasny wykład tego, co trzeba wiedzieć, zanim się weźmie tekst do czytania, lub pióro do pisania dramatów.

Treść historyczna dramatu wymaga odniesienia do elementów metafizycznych. Wątek walki dobra ze złem w życiu i działalności o. Maksymiliana, która osiągnęła apogeum na placu apelowym w Auschwitz, autor przeprowadził we wszystkich trzech dramatach przez wprowadzenie postaci o imieniu Ciemny. Sam ją określił jako "postać całkowicie fikcyjna, symboliczna, funkcjonująca zarówno realnie, jak jedynie w sumieniu, myśli lub wyobraźni innych postaci". Dodam, że jest to wątek bardzo trafny w kontekście ducha i działalności apostolskiej o. Maksymiliana jako rycerza Niepokalanej.

I jeszcze jedna uwaga tycząca "Wprowadzenia", a ujęta przez autora w zdaniu: "Długa była moja droga ku św. Maksymilianowi". Dalej autor odsłania swoją duszę, która wzbogacała się powoli, ale skutecznie duchem św. Maksymiliana i wreszcie zaowocowała pięknym tryptykiem na Rok Świętego z Niepokalanowa. Takie otwarcie się świadczy o dużej odwadze, nie każdego na nią stać. Jest też pięknym świadectwem wiary i wiedzy o sobie.

W zakończeniu wprowadzenia autor skrupulatnie zapamiętał, kto, kiedy i jak pomógł mu w pracy i serdecznie za nią imiennie podziękował. I ja po lekturze tych dramatów czuję szczerą potrzebę dołączyć do tego omówienia wyrazy uznania i stokrotne dzięki panu Kazimierzowi Braunowi za jego dramaty. Niech św. Maksymilian będzie mu wiernym Patronem.

o. Roman Soczewka, franciszkanin z Niepokalanowa

NAJNOWSZE
WIADOMOŚCI


Czytaj wszystkie