MARYJA!

DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Oryg.: brak. - Druk.: "Misje Katolickie" 53 (1934) 210-211.

Mugenzai no Sono, przed lipcem 1934 1


Już sporo nazbierało się wiadomości z japońskiego Mugenzai no Sono, trzeba by więc z Czytelnikami "Misji Katolickich" podzielić się nimi.

W pierwszym kwartale br. wstąpiło do nas dwóch Koreańczyków 3. Niemało nam to sprawiło radości, bo na ogół mówiąc, nie jest tu tak łatwo z powołaniami jak w Polsce. Zwłaszcza nasza administracja odczuwała potrzebę sił tubylczych dla załatwiania korespondencji.

Nakład "Rycerza" powiększał się i powiększał, aż oto osiągnąwszy w marcu liczbę a 60 tysięcy egzemplarzy - stanął i ani rusz dalej. Przy obecnych warunkach, jak się okazało, nasi bracia drukarze nie podołają, trzeba więcej ludzi, no i jeszcze - jednej maszyny drukarskiej. A taka szkoda, bo napływające korespondencje od naszych czytelników-pogan tak przynaglają do jeszcze wydajniejszej pracy...

Przystąpiliśmy też do budowy większej kaplicy 4. Dotychczas mieliśmy maleńką kaplicę, przyległą do drukarni, a teraz i braci więcej, a i katolicy odwiedzają nas - a tu w kaplicy miejsca brak.

Teraz trzeba by jeszcze wspomnieć o naszych kłopotach adresowych. W wydawnictwach polskich duże usługi oddają maszyny tzw. "adremy". Przy pomocy tych maszyn wytłacza się adresy czytelników na metalowych płytkach. Tutaj, niestety, tego nie ma, i do niedawna trzeba było całe tysiące adresów przepisywać na miesięczną wysyłkę. Obecnie sytuacja o tyle się polepszyła, że mamy coś w rodzaju adremy, mianowicie klisze, sporządzone ze specjalnego papieru. Ale i tu nasz brat administrator ma niemało kłopotu, bo musi nosić je do znajomych, zacnych katolików, a dosyć często i pogan (którzy podejmują się z miłości ku Niepokalanej bezinteresownie pisać adresy b na owych kliszach), a ponadto i w dalszym ciągu całe stosy papieru rozwozi się na pisanie adresów na wysyłkę "okazowych" egzemplarzy "Rycerza". Jedzie więc na rowerze, załadowanym i z przodu, i z tyłu, by jedne adresy zabrać, a drugie dać do pisania, ale zawody częste: ten na czas nie zdążył, drugi znów na termin przepisał - ale nie tak jak trzeba... Uzbraja się ów brat w cierpliwość i wraca do domu... z niczym.

Ale łatwo się domyślić, że wśród rozmaitych krzyżyków, dobry Bóg zsyła również i radości w życiu misyjnym. I taką niemałą radością dla mieszkańców Mugenzai no Sono był chrzest pana Tanizaki, w wigilię świąt Wielkanocnych. Ciekawa jest historia nawrócenia tego człowieka. Było to tak. Gdyśmy mieszkali jeszcze w dzielnicy Oura, kilka lat temu, jeden chłopiec z grona bawiących się dzieci z pobliskiej szkoły, przeszedłszy mur, znalazł się na naszym placyku. Bracia, pracujący wówczas w drukarni, zaprosili go do pomocy i wręczyli mu "Rycerza" i medalik. Chłopiec ten, imieniem Tatsuto, przychodził pomagać czas pewien, ale ojciec zabronił mu następnie i tak wizyty Tatsuto skończyły się. Ale widocznie spoczęło już na nim oko miłosierdzia Niepokalanej.

Po upływie roku, kiedy c już Wydawnictwo osiedliło się na obecnym miejscu - ku niemałemu zdziwieniu i zarazem radości z naszej strony - przyszedł Tatsuto ze swym ojcem. Ojciec jego wyjaśnił zaraz na wstępie, że przyszedł tu z synem, by zadośćuczynić jego życzeniu, z miłości ku dziecku. Była to okazja, że z ojcem Tatsuto porozmawialiśmy trochę o religii i wypożyczyliśmy mu książki religijne. Zacny ten człowiek i bardzo inteligentny, nie tylko że pozwolił od tej pory przychodzić Tatsuto do nas - ale i sam przychodząc, pomagał w pracy administracyjnej.

Po kilku miesiącach chłopiec otrzymał już chrzest św., gdy tymczasem ojciec w dalszym ciągu przez okres prawie dwóch lat przerzucał całe tomy książek religijnych. - Widać było, że szuka prawdy. My tymczasem polecaliśmy sprawę jego duszy Niepokalanej, bo nieraz zdawało się, że jakoś za długo się przewleka... Nareszcie wybiła godzina zmiłowania Bożego. W wigilię Wielkanocy Tanizaki odrodził się w zbawiennej wodzie chrztu św. Radość nasza była pełna, tym pełniejsza, że tu w Japonii nie ma takich masowych nawróceń jak w innych krajach misyjnych: Afryce, Chinach itd.

O. Maksymilian Kolbe
Ordinis Fratrum Minorum Conventualium


"1" Zamieszczone w numerze lipcowo-sierpniowym "Misji Katolickich" z 1934 r.

"2" W tekście ilustracja z nadrukiem: Japonia, Mugenzai no Sono. Z paczką adresów "Rycerza" z przodu i z tyłu.

"3" Aleksandro Rynshioko i Alberto O Ki Sim.

"4" Zob. Pisma V, 869, F, przyp. 1.

Radio Niepokalanów

Radio Niepokalanów jest najstarszą katolicką rozgłośnią w Polsce. 8 grudnia 1938 św. Maksymilian Kolbe z Niepokalanowa nadał pierwszy program radiowy.

ZASIĘG

Wydawnictwo

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów powstało wraz z założeniem Niepokalanowa w 1927 r. przez św. Maksymiliana Marii Kolbego.
Naszym celem jest kontynuacja idei św. Maksymiliana, który chciał zdobyć cały świat dla Niepokalanej poprzez "słowo drukowane".

WIĘCEJ

Drukarnia

Naszym klientom oferujemy pełny zakres usług poligraficznych. Świadczymy usługi ksero.

WIĘCEJ

Polecane
WYDAWNICTWA