MARYJA!

DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Oryg.: ms Archiwum Kurii Generalnej OO. Franciszkanów (OFMConv) w Rzymie.
Dwie karty. jednostr. zapis.

Nagasaki, 28 II 1933


Przekład polski

Maryja!

Najprzewielebniejszy Ojcze Generale!

Ułożyłem liścik do naszej młodzieży. Proszę przejrzeć i uczynić, jak Ojciec uważa za stosowne. Jeżeli Ojciec wrzuci go w ogień będę tak samo zadowolony.

Po napisaniu wyżej wspomnianego listu, otrzymałem korespondencję z Polski, z której dowiedziałem się, że Ojciec byłby rad, gdybym napisał bezpośrednio o sprawach dotyczących naszej Misji.

Ostatnio, 29 XI 1932, wysłałem do Najprzewielebniejszego O. Socjusza Peregryna Haczeli list z fotografią nowego domu, który zbudowaliśmy, z figurą Niepokalanej na szczycie - a 31 I 1933 drugi list 1 z trzema fotografiami Misji, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

W ogóle od czasu, gdy przybył tu o. Konstanty 2, który jest otwartym wrogiem "Rycerstwa Niepokalanej", i który przedstawił w liście do Najprzewielebniejszego O. Socjusza Peregryna swoje dowodzenia na temat rzekomego dążenia do odłączenia domu w Nagasaki i Niepokalanowa (Immaculatum) w Polsce od Zakonu, urwała się początkowo serdeczna korespondencja.

Jako łaskę Niepokalanej w tym roku jubileuszowym 75. rocznicy ukazania się Niepokalanej w Lourdes, a dokładniej jeszcze w miesiącu lutym. Otrzymałem wiadomości że Ojciec byłby zadowolony z otrzymania bezpośrednich wiadomości.

Najprzewielebniejszy Ojcze, Ojciec zna mnie dobrze i wie, że obawiam się tylko jednego, a mianowicie własnej woli, i że starałem się zawsze praktykować święte posłuszeństwo, widząc w nim wolę Niepokalanej, a w Jej woli i wolę Bożą. I mam nadzieję, że Niepokalana poprowadzi mnie tą drogą przez całe życie i wieczność.

O. Konstanty jest dobry, gorliwy, ale chce dojść do Boga bezpośrednio, a nie przez Najświętszą Pannę. Nie chce też uznać szczęśliwych więzów, łączących nasz Zakon seraficki z Niepokalaną. Nie kocha Jej tak, jak my i chciałby przypisać słodkie nasze zwycięstwo w ogłoszeniu dogmatu Niepokalanego Poczęcia Jezuitom, albo nie wiadomo komu, ale nie naszemu Zakonowi 3. Nie może więc zrozumieć naszej specjalnej miłości do Niepokalanej i chciałby, by nasza miłość nie była większa od miłości innych zakonów, a w Niepokalanowach (Niepokalanów, Mugenzai no Sono) nie większa niż w innych klasztorach. To byłoby pogrzebaniem ideału MI.

Nie dziwię mu się zbytnio, gdyż przybył do nas z seminarium diecezjalnego i niedawno został wyświęcony na kapłana. Starałem się go przekonać, ale wszystko na próżno. Niosę więc ten krzyż, najcięższy jaki kiedykolwiek miałem. A ileż mam obaw, aby taki duch nie udzielił się dobrym braciom. W tych okolicznościach nawet O. Prowincjał 4, chociaż bardzo kocha Niepokalaną i z tego powodu też musi dużo wycierpieć, nie może nic temu zaradzić. Zresztą Niepokalana wie o wszystkim i o wszystkim myśli.

Niech mi Ojciec wybaczy, że zajmuję tyle czasu, ale pisząc bezpośrednio, chciałbym jeszcze bardziej otworzyć serce w związku z bliską Kapitułą.

Ojciec widział na ostatniej Kapitule 5, że nie było zupełnie entuzjazmu w stosunku do M.I. i Niepokalanowa i z jaką trudnością przeszło japońskie Mugenzai no Sono. O. Konstanty mówił mi, że w Prowincji istnieje dążność do zniszczenia ducha M.I. w Niepokalanowie. Napisałem więc do O. Prowincjała, pytając się, czego Niepokalana ode mnie żąda w tych okolicznościach, gdyż w posłuszeństwie chcę poznać Jej wolę. Odpowiedział mi, że mam być spokojny; gdyż nikt nie chce czynić źle dla sprawy Niepokalanej. Teraz jednak dochodzą z różnych stron głosy, że zapowiada się burza na tej Kapitule, a także O. Prowincjał pisał ostatnio to samo.

Najprzewielebniejszy Ojcze, Rycerstwo Niepokalanej zrodziło się i wyrosło z posłuszeństwa. Jak było w Rzymie, Ojciec wie; podobnie było zawsze. Myśli, które przychodziły mi do głowy, otwarcie przedkładałem Przełożonym, a potem "tak" lub "nie" starałem się przyjmować z równym zadowoleniem, uznając w tym świętą wolę Królowej nieba i ziemi. Tą drogą Niepokalana raczyła prowadzić swą sprawę aż do stanu dzisiejszego wśród krzyżów i przeciwności. A potem na swoje święta raczy nas obdarzać często słodyczami. Teraz mamy 75. rocznicę Jej objawienia w Lourdes. Niezwykła to rocznica, więc i słodycze będą wyjątkowe. Ale jakie? Nie wiem, ale przychodzi mi do głowy taka myśl:

Ze strony Prowincji burza, niebezpieczeństwo odparte; ze strony Kurii Generalnej pragnienie bezpośrednich kontaktów. Może w planach Niepokalanej wybiła godzina, aby nie tylko te czy owe dusze były poświęcone Jej sprawie, aby nie tylko jeden czy drugi klasztor był całkowicie poświęcony zdobywaniu całego świata dla Niej i przez Nią Najświętszemu Sercu Jezusowemu, ale również osobny Komisariat 6. A więc byłby to Komisariat Misyjny, w skład którego wchodziłyby "Niepokalanów" w Polsce, "Mugenzai no Sono" w Japonii i "Amalam" w Indiach. Do ojców, którzy by chcieli poświęcić się tak całkowicie Niepokalanej, poza czterema, mieszkającymi obecnie w Niepokalanowie 7, zaliczyć nożna również obecnego O. Prowincjała i jeszcze prawie na pewno dwóch innych 8 i mnie. Razem 8 ojców. Również niektórzy klerycy pragnęliby tego samego (ale bardzo nieliczni). I tylu dobrych braci, którzy marzą o męczeństwie dla Niej.

A więc wojownicy nie wiem w czyjej sprawie nie mieliby nic więcej do niszczenia, nikt nie obawiałby się oddzielenia, gdyż wszyscy wiedzą, że komisarz jest "ad nutum removibilis" 9, a sprawa Niepokalanej miałaby nowy wzrost i możliwość intensywniejszej działalności dla zdobycia całego świata dla Niepokalanej.

Oto co mi przyszło do głowy. Powiedziałem tak, jak myślę, a teraz niech Ojciec osądzi, czy myśli te pochodzą od Niepokalanej, czy nie.

Równocześnie wysyłam Ojcu 2 fotografie: jedna przedstawia "Mugenzai no Sono" japońskie; na dole dom wybudowany przedtem, służy teraz dla maszyn drukarskich. Wyżej dom nowo zbudowany. Na jego szczycie figura Niepokalanej, która króluje nad całym zupełnie pogańskim przedmieściem Hongochi. Poganie przechodząc publiczną drogą patrzą na Nią, Ona także patrzy i pociąga. I tak niedawno pewna zrozpaczona poganka przechodziła tędy, by utopić się w pobliskim jeziorku, ale została pociągnięta dobrocią Niepokalanej i patrząc na figurę przyszła do nas i zadzwoniła. Teraz znajduje się już u pewnej rodziny chrześcijańskiej i uczy się katechizmu 10. Druga fotografia przedstawia chłopców pogańskich w dniu Bożego Narodzenia. Stary Japończyk to konwertyta 11, który pokazał chłopcom obrazki z życia Pana Jezusa przy pomocy rzutnika. Obok br. Romuald, któremu powierzono opiekę nad pogańskimi chłopcami, gdy przychodzą do nas co niedziela, by się zabawić. Po zabawie idą do kaplicy na błogosławieństwo (nabożeństwo).

Z prośbą o błogosławieństwo

br. Maksymilian M-a Kolbe
z rodziną zakonną


"1" Listy nie zachowały się.

"2" O. Konstanty Onoszko przybył do Nagasaki 19 V 1932 - zob. Pisma OMK II, 376.

"3" Zob. Pisma OMK II, 432 przyp. 2.

"4" O. Kornel Czupryk

"5" na kapitule prowincjalnej we Lwowie 21-24 VII 1930 r.

"6" OMK poruszał już sprawę Komisariatu w liście do o. prowincjała K. Czupryka - zob. Pisma OMK II, 426.

"7" Zob. Pisma OMK II, 420 przyp. 3.

"8" tj. o. Jerzy Wierdak i o. Samuel Rosenbaiger

"9" usuwalny w każdej chwili

"10" OMK mówi o tym szerzej w Pismach II, 428.

"11" Brak bliższych szczegółów.

Radio Niepokalanów

Radio Niepokalanów jest najstarszą katolicką rozgłośnią w Polsce. 8 grudnia 1938 św. Maksymilian Kolbe z Niepokalanowa nadał pierwszy program radiowy.

ZASIĘG

Wydawnictwo

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów powstało wraz z założeniem Niepokalanowa w 1927 r. przez św. Maksymiliana Marii Kolbego.
Naszym celem jest kontynuacja idei św. Maksymiliana, który chciał zdobyć cały świat dla Niepokalanej poprzez "słowo drukowane".

WIĘCEJ

Drukarnia

Naszym klientom oferujemy pełny zakres usług poligraficznych. Świadczymy usługi ksero.

WIĘCEJ

Polecane
WYDAWNICTWA