MARYJA!

DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Oryg.: rkps AN. Cztery karty dwustr. zapis. List na blankiecie z nadr.: Administration / "Mugenzai no Seibo no Kishi" / Mugenzai no Sono / Hongochi, Nagasaki / Japan. Asia.

Mugenzai no Sono, 17 VIII 1931

$o Maryja!

Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale!

Wczoraj otrzymałem list i przy wspólnym stole została odczytana karta skierowana do braci 1. Poleciłem też braciom, by popisał każdy swobodnie w zamkniętej kopercie odpowiedź i nie liczył się ze mną czy kimkolwiek, lecz starał się tak napisać jak wobec Niepokalanej będzie najlepiej 2. I ja też - mówiłem - mogę się pomylić, a chodzi tylko o to, by Niepokalana rządziła; dlatego, jeżeli otrzymam jakie upomnienie od N. O. Prowincjała, postaram się zastosować się do św. Posłuszeństwa, by stała się Jej tylko wola.

Co do braci, to muszę szczerze przyznać, że bynajmniej - z wyjątkiem br. Zygmunta - nie ma tu upadku na duchu i chęci dezercji. Nawet br. Hilary ze łzami w oczach przyjął wiadomość, że ma jechać do Polski. I mnie go żal. Ale obecnie zbliżają się już śluby wieczne, więc decyzja najważniejsza, a tu trudno mi wyrobić sobie sąd co do jego zakonności. Poczciwy, to prawda, ale zdarzył się raz dawno już akt małego nieposłuszeństwa (jawnego), chociaż z chorobliwej obawy; a nie tak dawno, gdy biskup 3 do nas zawitał, ja go przywiozłem, a ojciec prokurator 4 dał zlecanie br. Hilaremu jako kucharzowi w formie ostrzejszej, wtedy ulotnił się on gdzieś, zamiast przygotować dla biskupa herbatę i podać. Biskup mnie się o niego pytał, a ja byłem w bardzo głupim położeniu, bo jeśli jest w domu, czemu nie był na przywitaniu (dawał potem obrazki) a jeśli nie ma, jakież może przełożony o tym nie wiedzieć. -I przy innej okazji biskup jeszcze zrobił uwagę na ten temat. Chociaż byłby to objaw tylko jakiegoś chorobliwego dziwactwa, to jednak psuje nam opinię i utrudnia pracę. Pewne lekkie, nieszkodliwe dziwactwo posiadał on już od początku, tak że jeszcze nieboszczyk br. Albert w Grodnie, gdym mu przydał do pomocy do czcionek br. Hilarego, prosił, by go dać gdzie indziej, bo jakoś było trudniej. Nieszkodliwe zresztą, bo przecież spory kawał w Niepokalanowie pracował.

Prócz tego jest on doprawdy niezdrów, gorączkuje i co ważniejsza ślepnie, co w tak szczupłym gronie jak u nas utrudnia rozpęd pracy. - On więc chętnie by tu pozostał i lubi się modlić, pobożne pieśni śpiewać, ale wobec racji podanych wyżej myślałem, że dobrze będzie podać go za kandydata do towarzyszenia br. Damianowi.

Br. Damian też poczciwy, ale sam czuje, że przy obecnym zdrowiu nie jest w stanie się uczyć, chociaż pragnąłby za wszelką cenę tu pozostać. Ale widać, że bez poważniejszej kuracji zdrowia dostatecznego nie zdobędzie i wyniku też przewidzieć trudno.

Jeden br. Zygmunt - z braci - naprawdę dezerteruje i czekam, by jak najprędzej opuścił Mugenzai no Sono, bo stracił ducha nadnaturalnego, więc i nie ma nadnaturalnego posłuszeństwa. - Jak to się stało?

Prawda, że był gorliwy przedtem, ale już po owych wypadkach "objawień" 5, o których może już można powiedzieć, że próby czasu nie wytrzymały, gdyż "ex fructibus eorum" Mt 7,16, jeszcze w Niepokalanowie zaczęły się okazywać objawy nieposłuszeństwa, ale składało się to na karb choroby, mniejszej przytomności itp. Na okręcie w drodze na misje podobnie występować zaczęło nieposłuchanie. Gorzej było w Szanghaju, zwłaszcza podczas mej nieobecności, a i w Nagasaki w mieszkaniu poprzednim pomału z wahaniem, jak już pisałem, to powracało. A obecnie już nawet unikam zlecenia czego, co nie jest po jego myśli, bo nie usłucha. Więc zgorszenie i zarodki rozluźnienia. I to mnie okropnie boli. Nie nogę pojąć i aż się w głowie kręci a ... Ale teraz staram się być spokojny i polecam wszystko Niepokalanej.

Co do przyczyny, to doprawdy on bynajmniej nie przewodniczy w gorliwości w pracy i mowy nie ma o przepracowaniu. Tak samo i dla b br. Hilarego ma się specjalne wzglądy: "bo chory". - Zdaje mi się więc (nie wiem), że co do tych dwóch to już przepracowania być nie mogło.

Co zaś do pozostałych braci zakonnych, to - dzięki Niepokalanej - muszę ich często wstrzymywać, by za wiele nie pracowali i odmawiać ich prośbom, by dłużej i więcej dla Niepokalanej robić. - Aż pociecha patrzeć. A Niepokalana daje im też obficie i radości, i zdrowia, tak że po przeczytaniu listu skierowanego do nich przyszła mi do głowy myśl, że zapewne ktoś musiał nieściśle, niezgodnie z istotnym stanem rzeczy poinformować N. O. Prowincjała. - Zresztą oni sami w swoich listach chyba wspomną i o tym.

(Odpowiadam w porządku listu).

Dla mnie osobiście doprawdy upokorzenia są bardzo potrzebne. Niech Niepokalana hojnie nagrodzi za słowa pociechy.

Nakładu już 3 numery bijemy tylko 20.000 zamiast 30.000, by dojść do równowagi. Nie wiem, jak by nadal zredukować, bo pocztą rozsyłamy 18.000 a i te 20.000 są liczone razem już z odpadkami, więc dobrych jest mniej jeszcze. - A na rozdanie?... Mnie się zdaje co do finansów, że jeżeli tylko by stale przychodziło do 300 dolarów miesięcznie, to wystarczy dobrze na wszystko i na drukowanie "Rycerza", i na jego rozwój normalny, i na zwyczajne inwestycje. - Długi pomału spłacamy. Jak pokazują fotografie i w kaplicy mamy ławki, i kuchnia ma już dwie "fajerki" (przedtem jedną), i ziemi moc odsypano, "by słońce zaglądnęło do okien. I część płotu stanęła, i druty kolczaste (deski tęgo drogie) na jeszcze kawałek już placu, i drogi wozowej część zrobiono i na ogół - przy pomocy Niepokalanej - wciąż coś przybywa. - Tylko najgorsze to... gdy się widzi, że kto lekceważy coraz bardziej zakonność i nie można "ad vitanda mala maiora" 6 urwać z korzeniem zła. To... jest ból. - Myślę wyłącznie o br. Zygmuncie. A potem jeszcze myśl, że "exempla trahunt" 7. Ufam jednak Niepokalanej, że skutecznie nie "trahent" 8.

Po doświadczeniu z o. Metodym boję się już nalegać, by ten lub ów z ojców przyjechał, ale niech N. O. Prowincjał już sam wybierze i wyśle, kogo i kiedy uważa za stosowne.

O. Metody, jak już pisałem, jest i poczciwy, i pobożny, i gorliwy, ale nie poza granice konstytucji, toteż w Niepokalanowie japońskim czuje się nieswojo i chciałby go raczej zmienić. - Chin bardzo się boi, po liście zwłaszcza o. Seweryna o tamtejszych stosunkach i wzdycha całą piersią za ojczyzną jak wygnaniec. - Aż żal patrzeć na niego. Zdaje się, że równocześnie pisze on też list 9.

Dyspensę od brewiarza (pocztówkę) też otrzymałem 10 - Bóg zapłać.

Zdaje mi się, że na misje można słać tylko najlepszych (nadnaturalnie posłusznych), bo inaczej może przyjść potrzeba powrotu. - W czasie pierwszego wyjazdu wziąłem br. Hilarego (choć trochę dziwnego i nawet mniej chętnego: uważał, że to odpadki wysyła się na misje), bo profesów było mało i nie było w czym przebrać. Co zaś do br. Zygmunta to grubo się pomyliłem, zbyt łatwo dając się porwać pozorom - będę miał nauczkę na przyszłość. Najlepszych, bo jesteśmy tu postawieni na świeczniku i wedle wzoru braci przybyłych, będą się kształtowali bracia tubylcy, - I br. Zeno, i br. Seweryn, i br. Celestyn, i br. Romuald szczerze, całą duszą Niepokalanej służą. - Tak samo klerycy tu pozostający, tj. br. Mieczysław (jeszcze nie całkiem zdrów, ale to nie kłopot, bo Niepokalanej zupełnie oddany); br. Aleksy, to jagniątko Boże, bardzo posłuszny i to nadnaturalnie. Br. Ludwik dziś zaczął pięciodniowe rekolekcje, bo rekolektant ks. Świętek ma do nas zawitać dopiero w październiku, a tymczasem już w Tokio będą studia. Zdaje się, że się przy pomocy Niepokalanej pomału zaaklimatyzuje. Ja tu zabiorę się do uczenia naszych, bo klerycy diecezjalni wyjadą do Seminarium w Tokio.

W ostatnim liście prosiłem też o testimonialia dla br. Ludwika do tonsury i "ordines" 11.

Z prośbą o serafickie błogosławieństwo

br. Maksymilian M-a Kolbe z dziećmi PS - Przepraszam, że tak pobazgrane, bo chciałem koniecznie posłać prędzej, więc choć już pierwsza w nocy się zbliża, wykańczam c. Te znaki brudne to krew muszek japońskich i większych i mniejszych zwłaszcza, które tak licznie się kręcą i siadają na papierze, że nie wszystko da się zgonić. - Alem się znów rozgadał. Ks. Krzyszkowski, redaktor "Misji Katolickich" prosił o list z wiadomościami 12; toteż wysłałem.

"1" List i karta zaginęły.

"2" Odpowiedzi braci z Mugenzai no Sono nie zachowały się.

"3" bp Yanuario Hayasaka

"4" tj. o. Metody Rejentowicz

"5" Br. Zygmunt Król powoływał się na rzekome objawienia.

"6" dla uniknięcia większego zła

"7" przykłady pociągają

"8" nie "pociągną"

"9" Sprawa "czterech" omawiana była już w listach poprzednich - zob. Pisma OMK II, 309 i 312.

"10" Por. Pisma OMK II, 307 i 315.

"11" Zob. Pisma OMK II, 307 przyp. 5 i 315.

"12" Zob. art. pt. Japoński Niepokalanów, "Misje Katolickie", 50 (1931) 448-453.

Radio Niepokalanów

Radio Niepokalanów jest najstarszą katolicką rozgłośnią w Polsce. 8 grudnia 1938 św. Maksymilian Kolbe z Niepokalanowa nadał pierwszy program radiowy.

ZASIĘG

Wydawnictwo

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów powstało wraz z założeniem Niepokalanowa w 1927 r. przez św. Maksymiliana Marii Kolbego.
Naszym celem jest kontynuacja idei św. Maksymiliana, który chciał zdobyć cały świat dla Niepokalanej poprzez "słowo drukowane".

WIĘCEJ

Drukarnia

Naszym klientom oferujemy pełny zakres usług poligraficznych. Świadczymy usługi ksero.

WIĘCEJ

Polecane
WYDAWNICTWA