MARYJA!

DAROWIZNA
SŁUCHAJ ON-LINE
POGOTOWIE MODLITEWNE
Termomodernizacja

Oryg.: rkps AN. Trzy karty dwustr. zapis. List 1. do braci

Warszawa, 14 I 1930

Zaczynam pisać, gdy pociąg ruszył już w stronę Krakowa, bo wyczytałem w liście o. Juliana, "by mu przesłać 100 dyplomików Krucjaty 1 i to "jak najprędzej".

Nie opowiedziałem Braciom ani jak to było wczoraj i w Sochaczewie i w Warszawie, ani jak dzisiaj sprawy poszły, więc teraz, choć już nie przy kolacyjnym stole, coś wspomnę. W Błoniu na placyku, przed dworcem pojawił się ksiądz mariawicki. Zauważyliśmy go i on nas. Biedaczek krępował się tęgo i spiesznie po nadejściu a pociągu wcisnął się do wagonu - nic dziwnego.

Dojeżdżając do Sochaczewa dostrzegliśmy czwórkę policjantów: komendant powiatowy na czele, a trzech za nim w linii. Po szczerym powitaniu, zawiadomił poczciwy komendant, że już teren w Sochaczewie przygotowany i rzeczywiście, referent od spraw paszportowych, a względnie jego zastępca wiedział już, że zależy nam na pospiesznym otrzymaniu paszportu, by na 9.30 zdążyć do pociągu na Warszawę, wątpił tylko, czy będzie komu podpisać o tej godzinie. Tymczasem do kasy skarbowej z kwitem ze starostwa dla wpłacenia 21 złotych za paszport ulgowy. W drodze spotyka nas wieśniak i wręcza 1 zł przepraszając, że więcej na razie za otrzymanego "Rycerza" dać nie może. Czynił to z takim uczuciem wdzięczności, że nie mogliśmy się powstrzymać od uwag, jak by to było w razie bolszewizmu.

W kasie skarbowej w poczekalni obrazek Matki Bożej; piękny znak, że nowoczesne pogaństwo jeszcze nie całkiem tu się rozpanoszyło. Niepokalana sprawiła, że zastępca starosty jednak w czas się pokazał; było więc komu podpisać i tak na jedenastą stanęliśmy w Warszawie i zaczęliśmy się kręcić - dosłownie - za wizami, kręcić, bo pierwsze próby w poselstwach niemieckim i austriackim były bezskuteczne, gdyż nie w tym porządku należało wizy zdobywać. Jakoś widząc, że zbliża się pierwsza, czas zamykania konsulatów, siadamy do taksówki i ruszamy b na plac Dąbrowskiego do włoskiej ambasady. Nastrój tu jakby sielankowy, kiedy tylko przemówiłem po włosku. Wkrótce i wiza była i opłata stopniała do połowy i szczere "buon viaggio" ("szczęśliwej podróży") pożegnało nas u wyjścia, następnie znowu na taksówkę i do Czechów na Koszykową. Niedawno tu się przenieśli czy pobudowali. Domy w stylu nowoczesnym, oryginalnym. Przeważają płaszczyzny i część dachu na kształt balkonu. System okienkowy. Po wypełnieniu formularza coś 2 złote z czymś wpłaty i wiza gotowa. Lecz i pierwsza już minęła, musieliśmy więc resztę odłożyć na wtorek.

Rano około 10.30 weszliśmy do konsulatu francuskiego. Przepych i równoczesne zaniedbanie. Przy marmurowych kolumnach i suficie ozdobionym sztukaterią, rozerwana, podziurawiona firanka, a w świecznikach poczekalni brak sporo żarówek jakby po pogromie. Chciałem wmówić w siebie, że to "smak artystyczny", zwłaszcza że tonacja różnorodna fresków rzeczywiście miłe sprawiła wrażenie, lecz twarde zażądanie 40 zł 50 gr. za krótsze tylko załatwienie kilku spraw w Paryżu otrzeźwiło mnie myślą, że za to coś niby ze sztuki, choć niezbyt zgranej z celem urzędu, trzeba słono zapłacić. We włoskiej ambasadzie 8 zł 50 gr, więc pięć razy mniej za pobyt na szereg dni. W konsulacie austriackim ograniczono się do znaczka i pieczęci na przejazd oświadczając, że można 24 godziny "przebywać". Potem do konsulatu niemieckiego. Załatwienie "bardzo grzeczne, 2 złote tylko opłaty z możnością przebywania przez 5 dni poza dniem wjazdu.

Wreszcie bilet w Orbisie za 128 złotych III klasą od Zebrzydowic, i do domu pakować się.

Jak mne pakował brat Hilary i br. Kamil, i inni, to oni lepiej wiedzą, ja dopiero teraz badam, co wiozę i czynię odkrycia.

Do Warszawy nic nadzwyczajnego. Zapoznałem się tylko w pociągu z adwokatem z Grudziądza 2, człowiekiem niezwykle pokornym i myślącym głębiej; zamówił on "Rycerza", dałem mu numer okazowy i poleciłem zwrócić się do Niepokalanowa. Obiecał też zjednać nowych czytelników, bo jak twierdził, dotąd "Rycerza" nie znał, lecz bardzo mu on się podobał, a klientelę ma sporą.

Gryzmolę, bo pociąg wciąż trzęsie, może się nauczę później lepiej pisać w pociągu - nie wiem.

Bardzo proszę o modlitwy, by Niepokalana kierowała całą podróżą samadowolnie.

br. Maksymilian M-a Kolbe


"1" Franciszkańskiej Krucjaty Misyjnej

"2" Nazwiska nie udało się ustalić.

Radio Niepokalanów

Radio Niepokalanów jest najstarszą katolicką rozgłośnią w Polsce. 8 grudnia 1938 św. Maksymilian Kolbe z Niepokalanowa nadał pierwszy program radiowy.

ZASIĘG

Wydawnictwo

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów powstało wraz z założeniem Niepokalanowa w 1927 r. przez św. Maksymiliana Marii Kolbego.
Naszym celem jest kontynuacja idei św. Maksymiliana, który chciał zdobyć cały świat dla Niepokalanej poprzez "słowo drukowane".

WIĘCEJ

Drukarnia

Naszym klientom oferujemy pełny zakres usług poligraficznych. Świadczymy usługi ksero.

WIĘCEJ

Polecane
WYDAWNICTWA